Za oknem
pada od kliku dni śnieg, zaspy na chodnikach, na jezdni. Mróz trzyma ostro. Typowa
zima w Polsce. Nie mamy samochodu, a karetka raczej nie przyjedzie. Do szpitala
około 2 km. Trzeba się ubrać i pora ruszać, poród się już zaczyna, czuje
pierwsze skurcze. To moje drugie dziecko, jestem spokojna...(dawno, dawno temu)
